< Aktualności

Tysiące płócien, setki głosów. Wspominamy poprzednie edycje Konkursu im. Leona Wyczółkowskiego

Chcemy zobaczyć Wasze płótna. Chcemy Was wysłuchać.

W tym roku mija 14 lat od chwili, gdy jako bydgoski oddział ZPAP ogłosiliśmy pierwszy konkurs malarski. Było to przedsięwzięcie lokalne i skromne w założeniach, ale wyrastające z przekonania, że malarstwo wciąż może być sposobem na powiedzenie czegoś ważnego.

Wtedy niespodziewaliśmy się, że sześć edycji później jury będzie oceniać ponad 1300 obrazów nadesłanych przez blisko 500 artystek i artystów z całej Polski. By jednak zrozumieć, skąd ten konkurs się wziął, trzeba cofnąć się nie do 2012, a do przełomu XIX i XX wieku. Do człowieka, który dla polskiej sztuki jest postacią wyjątkową, a w okolicach Bydgoszczy spędził ostatnie lata życia.

Patron

Leon Wyczółkowski to postać o fundamentalnym znaczeniu dla historii polskiej sztuki – malarz nierozerwalnie związany z Kujawami i Pomorzem, jeden z najważniejszych twórców przełomu XIX i XX wieku. Jego dziedzictwo nasze miasto nosi w sobie od dekad – w zbiorach muzeum jego imienia, w przestrzeni publicznej oraz w regionalnej tożsamości.

Dla organizatorek pierwszej edycji – Jolanty Chmary i Aleksandry Simińskiej – wybór patrona był oczywisty. Ale oczywisty nie znaczy łatwy – imię Wyczółkowskiego zobowiązuje. Wyznacza poziom, poniżej którego zejść po prostu nie można.

Odwołanie do mistrza malarstwa – czyli niecyfrowego medium – to też wyraz wiary w jego znaczenie w coraz bardziej skomputeryzowanym świecie. Jolanta Chmara mówi: Od początku przyświecała mi myśl, że mimo dynamicznego rozwoju nowych technologii i coraz liczniejszych mediów wykorzystywanych w sztuce współczesnej, malarstwo pozostaje medium niewyczerpanym. I dodaje: Wierzę, że obraz malarski nie daje się w pełni zastąpić żadną reprodukcją ani doświadczeniem ekranowym. Jego istotę można naprawdę odczuć dopiero w bezpośrednim kontakcie – kiedy widz staje przed płótnem i doświadcza go wzrokiem oraz zmysłami.

Z tego przekonania wyrosła też formuła jury. Zapraszamy do niego wyłącznie praktykujących malarzy, bez krytyków i teoretyków. Chcemy, by artyści byli oceniani przez innych artystów na podstawie wartości czysto malarskich, języka obrazu oraz indywidualnej wrażliwości twórcy. To wybór świadomy i konsekwentny.

1304

Sześć dotychczasowych edycji to sześć różnych historii. Konkurs zaczynał jako wydarzenie lokalne, by po kilku edycjach stać się ogólnopolskim biennale. Dziś przyciąga artystów z całej Polski –zarówno debiutantów, jak i twórców z ugruntowaną pozycją.

Piotr C. Kowalski, malarz i juror VI edycji, tak opisuje moment, w którym ta zmiana stała się dla niego czymś namacalnym – w pewien ciepły majowy wieczór usiadł przed komputerem, wpisał hasło i zaczął przeglądać reprodukcje nadesłanych prac. Przeglądał i analizował, a końca nie było. Gdy nadszedł świt, zapoznał sięz 1304 obrazami – głosami 486 malarzy i malarek. Ta pierwsza wnikliwa selekcja na podstawie dokumentacji fotograficznej trwała kilka dobrych godzin – mówi –i nie ukrywam, że była dla mnie bardzo męcząca. Potem była druga i trzecia.

To nie jest anegdota o zmęczeniu. To opowieść o istocie naszego konkursu. O tym, czym naprawdę on jest – ogromnym przekrojem współczesnego polskiego malarstwa, z którym co dwa lata publiczność może zapoznać się w bydgoskiej Galerii Miejskiej bwa.

Czasy

Konkurs nie istnieje w próżni. Stał się barometrem nastrojów społecznych i dokumentem epoki.

V edycja odbyła sięw roku wybuchu wojny w Ukrainie. Niepokój, który wtedy wypełniał przestrzeń publiczną, znalazł swoje odbicie na płótnach. Dominowały obrazy przesiąknięte lękiem, napięciem, apokaliptycznymi wizjami. Powstała mroczna, poruszająca wystawa o końcu świata, o ciemnych chmurach, zza których z trudem przeziera światło.

VI edycja miała już zupełnie inne oblicze. Natalia Cieślak opisała ją jako wystawę bez dominującej narracji – wielogłosową, otwartą, przypominającą strukturą kłącze, w którym żaden wątek niepodporządkowuje sobie pozostałych. Różnorodność jako zasada, nie jako przypadek. Szeroki horyzont współczesnego polskiego malarstwa – figuracja i abstrakcja, ekspresja i chłodna analiza, nawiązania do mistrzów i radykalne eksperymenty z materią obrazu.

Między tymi dwoma biegunami mieści się historia całego konkursu – wrażliwego na wszystkie rejestry świata, ale nieograniczonego tematem. Otwartego na wszystko, co malarstwo ma dziś do powiedzenia.

Wyjście

Dla artystów biorących udział w konkursie ma on często znaczenie znacznie większe niż nagrody.

Beata Ewa Białecka, malarka i trzykrotna jurorka konkursu, widzi w nim szansę na dotarcie artystów do odbiorców: Każdy tego typu konkurs jest swoistą trampoliną dla zdeterminowanych twórców, dając cały szereg wymiernych korzyści i otwierając możliwości dalszego rozwoju. Artyści mają okazję wyjść z pracowni do świata i zaprezentować się na pokonkursowej wystawie laureatów – a to niejednokrotnie wzmacnia wiarę w sens ich sztuki. Trzeba jedynie wysłać „los”, a tym samym dać sobie szansę na ekspozycję.

Inaczej patrzy na konkurs Robert Bubel – malarz, który w różnych edycjach był i uczestnikiem, i widzem. Zapamiętał przede wszystkim szczególną atmosferę: Główną rolę odgrywają obrazy, a wartość samego konkursu, wypracowana przez lata, jest w tle – i to wrażenie jest trwałe. Zapowiada też, że wróci – niezależnie od tego, czy w ramach tej edycji będzie mógł zaprezentować swoje prace.

Na to szczególne napięcie między twórcą, dziełem i odbiorcą, uwagę zwraca też Robert C. Kowalski. W Biurze Wystaw Artystycznych w Bydgoszczy wszystkie prace były jak na dłoni, i dłońmi można było je przestawiać, i była w nich wielka malarska siła– wspomina.

Dziś

Siódma edycja wypada w szczególnym momencie – dziewięćdziesiąt lat po śmierci Leona Wyczółkowskiego i osiemdziesiąt lat po tym, jak bydgoskie muzeum otrzymało jego imię. Te rocznice nadają tegorocznej edycji dodatkowy ciężar i kontekst. Związki między dziedzictwem patrona a współczesnym malarstwem będziemy w tym roku akcentować bardziej niż zwykle. Planujemy organizację związanych z konkursem dodatkowych wydarzeń. Będą to kuratorskie oprowadzania po wystawie finałowej, spotkania autorskie z artystami, koncert w ramach programu Bydgoszcz Miasto Muzyki UNESCO oraz wycieczka po regionie śladami naszego patrona.

Od pierwszej edycji do dziś wierzymy, że malarstwem można opowiedzieć o wszystkim. I że artysta powinien wyjść z pracowni.

Wyjdźcie – czekamy na Wasze płótna.